Nieskazitelna cera i żabie oczy(kiedyś tak uważała, jak ktoś mówił, że duże) to był jej znak rozpoznawczy. Wszystko uległo zmianie po urodzeniu dziecka. Trądzik już z pewnością nie młodzieńczy dał o sobie znać. Ładna buzia albo zdrowe maleństwo - myślała i nic z tym nie robiła. Mąż trwał przy niej niejako w chorobie. Czekał na poprawę stanu rzeczy. Nic nie wspominał, że się męczy patrząc.
W pewnym momencie oprzytomniała. Oderwała się od typowo matczynego myślenia. Iskierka nadziei zaczęła rosnąć....Musiała wybrać między maską, a ukazaniem swej prawdziwej twarzy, jednocześnie pozwalając skórze oddychać i się oczyszczać.
Wybrała BB Soraya, czy żałowała?


